Drogi pamiętniczku...
Mój tata już niedługo wraca z Holandii. Wyjechał tam, bo jest biznesmenem, interesują go tylko oferty w sprawie ekologii i ochrony przyrody. Razem z tamtejszymi uczniami ze szkoły realizuje projekt o ochronie środowiska, bo w Holandii bardzo dbają o ekologię. Tam to normalsi mają szacunek do planety, a tutaj... niekoniecznie, wkurza mnie jak idę sobie ulicą a nagle potykam się o butelkę PET, zdzieram sobie kolano i ulubione legginsy ( wiem, bo nie raz mi się zdarzyło, dzisiaj też ), a za dosłownie pięć kroków stoi kosz, na co? Pewnie się domyśliliście, że na butelki PET. No ja was błagam, opychacie się tą colą, chipsami i innym świństwem, a potem nie chce wam się przejść pięciu kroków, żeby wyrzucić btelkę? No jak tak można? A potem się dziwicie że macie obwód 200, sporą nadwagę, a tabletki odchudzającenie działają. Już nawet nie o ekologię tu chodzi, ale gdzie tu sens?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz