czwartek, 25 kwietnia 2013

11 kwietnia

Drogi pamiętniczku...

  Ten miś jest już mój.  Powiedziałam to wszystko mamie, ona na to No co ty gadasz?, a ja jeszcze raz jej cierpliwie wszystko opowiedziałam, wtedy ona na jednej nodze zaczęła skakać do ogrodu i omal zawału nie dostała jak zobaczyła moją dziurę, ale się uspokoiła gdy jej pokazałam moje ,,skarby''. Na lekcjach powiedziałam to też panu paskudnemu, a on bezczelnie zaczął się śmiać!

10 kwietnia

  Drogi pamiętniczku...   
  
   Autorką pamiętnika jest moja babcia, która umarła z 10 lat temu. Poczytałam sobie ten pamiętnik, a to najciekawsze momenty: 1 września: 

Nie wiem o co chodzi, nad naszą szkołą latają samoloty i zrzucają bomby na budynki normalsów. To jest straszne, tyle hałasu, wszystko się zawala, drzewa, budynki, jedno na drugie  tworząc haos, koszmar.


10 września:
Pamiętniczek mi się kończy, a poza tym ciągle to samo, więc nie mam co pisać, a żeby ten pamiętnik się nie zgubił, to wkładam go do kapsuły czasu, oprócz tego trzy kule którymi normalsi do siebie strzelają, mojego ulubionego misia i parę zdjęć z dzieciństwa.

środa, 24 kwietnia 2013

9 kwietnia

Drogi pamiętniczku...


    Średnica dołu dwa i pół metra, głębokość taka sama. Zasoby: wiadro ładnych, kolorowych kamieni, dwa brzydkich, o ziemi że nie wspomnę, kość kurczaka się nie liczy, dżdżownica też nie... i... dziwna metalowa, zardzewiała, mała kwadratowa skrzyneczka z napisem Kapsuła Czasu.    Otworzyłam ją i na pokrywce od środka było dużymi literami napisane 1939. W środku znajdował się zeszycik z napisem Pamiętnik Veroniki McFlytrap, trzy metalowe kulki, pluszowy, brązowy miś z czerwonym serduszkiem tam gdzie powinno być i parę zdjęć. Dziś już nie zdąrzę poczytać, ale jutro zawieszę wykopaliska.

8 kwietnia

Drogi pamiętniczku...


Uznałam że łatwiej będzie mi kopać z jakimś systemem. A więc oto on: wpierw kopię pół metra w dół, a potem średnicę dziury w kształcie koła powiększam o pół metra, potem kopię pół metra w dół... i.t.d. Aktualnie dół ma już dwa metry średnicy i dwa głębokości, póki co wyrabiam tylko jeden raz powtórzyć każdą czynność i to w dwie czy trzy godziny!

7 kwietnia

Drogi pamiętniczku...


Mama nie ma żadnych zajęć, więc powiedziała, że zbada tą kość i jak się okazało, to jest udko kurczaka! Jak się o tym dowiedziałam, to miałam ochotę wybić tą kością okno, ale uznałam, że podstawą archeologii jest cierpliwość i upartość, więc będę kopać tak długo, póki nie wykopię mojego dinusia!

Widziałam Watsita przy tym dole, to pewnie jego kość, dam ją w szkole Frankie. Albo nie, wyrzucę ją. Niech się zwierzak nauczy że u nas się kości nie zakopuje!

6 kwietnia

Drogi pamiętniczku...
    Ziemia jeszcze miękka, trochę błotnista, więc kopie się łatwo, ale jedyne co wykopałam to parę kolorowych kamyków, stos brzydkich kamyków, wieżowiec ziemi, trochę gliny, niewielką kość i półtora metrową dziurę. Oby się okazało że ta kość to kość jakiegoś żadkiego lub jeszcze nieodkrytego gatunku dinozaurów, bo na darmo trzy godziny kopać...

5 kwietnia

Drogi pamiętniczku...


Dzisiaj na potwostori rozmawialiśmy o dinozaurach. No ludzie, to są dopiero potwory :p Normalnie uwierzyć nie mogłam, niby ten sam gatunek, a są roślino żerne, mięsożerne, gigantyczne na 10 metrów i niewielkie, takie jak ludzie... Ja chcę takiego małego dinusia! Mamo, nie obchodzi mnie co powiesz, ja idę jutro do ogródka na wykopaliska. Może jakoś uda mi się te kości ożywić, a jak nie mi, to tacie, albo komuś z rodziny.

4 kwietnia

Drogi pamiętniczku...


Chewilan zwariował! Wyszłam z nim na spacer, wpadł do kałuży, no i tak się wodą upił, że cały czas szaleje i zachowuje się jak na kacu! Wpierw chciał zjeść wiewiórkę, a właściwie ją połknąć, potem wskoczył na pole z ziemniakami i zaczął pożerać stonki ziemniaczane, łącznie z liśćmi, a jak próbowałam go złapać, to chciał mnie ugryźć! Dobrze że właściciel tego nie widział... Ostatecznie Chewilanowi wyznaczyłam karę - dzień fotosyntezy, przez ten dzień, żadnych much i innych owadów, tylko słońce!

3 kwietnia

Drogi pamiętniczku...


Wczoraj wieczorem miałam extra SPA. Tak extra, że od razu po nim poszłam spać, a jak dzisiaj rano musiałam już wychodzić, to moje koturny całe czarne. Mama niestety to zauważyła i powiedziała że póki moje buty nie będą choć w znośnym stopniu czyste, to mnie nie puści do szkoły i już! Ach, piękne szorowanko z rana...

2 kwietnia

Drogi pamiętniczku...

Ach, moja mama parę dni temu złamała nogę i nie ma siły obudzić świata przyrody do życia, więc wszędzie wokół śnieg i lód, lub błoto i woda :(. Ja jeszcze jestem za młoda, by pomóc w jej pracy... Pech to pech. Naprawdę, gdyby złamała nogę w grudniu, czy w lipcu to nic by się nie stało, do wiosny by się zrosło, ale zgaduję, że nogę złamała w marcu, sądząc po tym, że jednego dnia było powyżej 10 stopni Celsjusza, a następnego spadł śnieg. No ale moja mama nie chce się przyznać, że za wcześnie chciała mieć wiosenne porządki z głowy i potknęła się o korzeń którego nie było widać z pod śniegu, więc zostaje mi tylko zgadywać. Ha, a jeszcze parę lat temu rozmawialiśmy o globalnym ociepleniu!

Przyroda szaleje! Rano deszcz ze śniegiem, potem wychodzi słoneczko i jest 5 stopni Celsjusza... Błoto i woda! A ja zawsze wracam do domu pieszo, bo samochody są nieekologiczne, no i moje najładniejsze koturny całe czarne od błota i przemoknięte od kałuż. A los chciał że gdy wyciągałam nogę z tej pułapki w którą wpadłam gdy rozmawiałam przez itrumnę z Robbecą zgubiłam mój prześliczny różowy błyszczyk!
Wróciłam do domu cała po denerwowana, ale humor poprawiła mi niespodzianka mamy - hamak do pokoju! A potem na rozluźnienie przymknęłam oko na ekologię i wzięłam długą kąpiel w wannie, razem z pływającymi świeczkami, kwiatkami róż i lawendową pianką... Dla takich chwil warto żyć!

Witam

   Witajcie, witajcie, aby nie tracić czasu wykorzystam powitanie z mojego drugiego bloga. Aby przybliżyć wam moją osobę, powiem wam że jestem dość nietypową dziewczyną. Dobrze się uczę, trenuję karate, lubię czytać książki, mam szczura i niestety nie mam jeszcze żadnej lalki ze względu na wysokie ceny ( ale szykuję się do kupna Venus ), ale mam wszystkie czasopisma i książki, bo jak już wcześniej mówiłam, bardzo lubię je czytać, a ostatnio nawet pisać. Kocham blog My Monster High, czytam go prawie od początku jego istnienia. Jeżeli chciałabyś/chciałbyś pisać ze mną, będzie mi niebywale miło, bo przyznam się bez bicia, nie umiem linkować.Poza tym, z kimś by było znacznie fajniej pisać. Mam 13 lat, mój ulubiony kolor to różowy, ulubioną upiorką jest Venus. To chyba tyle, nie chcę przynudzać :)
   Kolejne posty będą tylko i wyłącznie pamiętniczkiem Venus mojego autorstwa. Miałam ten pomysł w głowie, jak wygrałam konkurs na blogu My Monster High na napisanie jednego dnia z pamiętniczka dowolnej upiorki. Ja jak wiadomo wybrałam Venus. Moja praca dotyczyła 2 kwietnia. Na dowód wstawię tu dyplomik: