Drogi pamiętniczku...
Chewilan zwariował! Wyszłam z nim na spacer, wpadł do
kałuży, no i tak się wodą upił, że cały czas szaleje i zachowuje się jak na
kacu! Wpierw chciał zjeść wiewiórkę, a właściwie ją połknąć, potem wskoczył na
pole z ziemniakami i zaczął pożerać stonki ziemniaczane, łącznie z liśćmi, a jak
próbowałam go złapać, to chciał mnie ugryźć! Dobrze że właściciel tego nie
widział... Ostatecznie Chewilanowi wyznaczyłam karę - dzień fotosyntezy, przez
ten dzień, żadnych much i innych owadów, tylko słońce!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz