środa, 24 kwietnia 2013

4 kwietnia

Drogi pamiętniczku...


Chewilan zwariował! Wyszłam z nim na spacer, wpadł do kałuży, no i tak się wodą upił, że cały czas szaleje i zachowuje się jak na kacu! Wpierw chciał zjeść wiewiórkę, a właściwie ją połknąć, potem wskoczył na pole z ziemniakami i zaczął pożerać stonki ziemniaczane, łącznie z liśćmi, a jak próbowałam go złapać, to chciał mnie ugryźć! Dobrze że właściciel tego nie widział... Ostatecznie Chewilanowi wyznaczyłam karę - dzień fotosyntezy, przez ten dzień, żadnych much i innych owadów, tylko słońce!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz