piątek, 3 maja 2013

16 kwietnia

Drogi pamiętniczku...
 
   Pogoda cudna, dzień spokojny... wyypas. Normalnie wystawić leżak na podwórko i się opalać... A do tego siorbać koktajl truskawkowy przez kolorową, cienką słomkę, z parasolką i innymi takimi... Zapomniałabym że jeszcze lata zupełnego jeszcze nie ma i truskawek też, więc nici z koktajlu... Ale za to można moczyć nogi w orzeźwiającej wodzie... Przynajmniej to. No ale do lata aż tak daleko nie jest. Oby przyszło jak najszybciej... Ahhh... Nie mogę się doczekać spacerów po mieście ze straszyciółkami, imprezy na plażach... Aż skóra mi zielenieje i rosnąć zaczynam ze szczęścia!

czwartek, 2 maja 2013

15 kwietnia

Drogi pamiętniczku...

   Nie zgadniecie kto nas dzisiaj odwiedził. No, nie wiecie... Nie spodziewacie się... Że odwiedziła mnie... ciocia... Lato!!! Przyjechała dowiedzieć się czemu cały czas jest jak w marcu, no i jak dowiedziała się że mama ma złamaną nogę, to zrobiła jej niespodziankę, zabrała mnie na spacer i przywołała świat przyrody do życia. Starała się tylko minimalnie polepszyć pogodę, ale jest prawie jak w lato! Ach, piękna pogoda, dłużej bez słońca bym nie wytrzymała! Powiedziała że tylko raz polepszy pogodę, a resztę zrobi przyroda i do lata się utrzyma. No... mniej więcej. I am happy!

14 kwietnia

Drogi pamiętniczku...

   Nie wiem co zrobić z tą dziurą. Nie chce mi się jej zakopywać, za bardzo się napracowałam. Hmm... A gdyby tak... zrobić z tego domek, ziemiankę... albo... basen! Tak... basen byłby extra... Hmm... Ale dopiero w lecie... No cóż, poczekam, lato nie ucieknie, mam nadzieję że moja ciocia nie złamie nogi...
   Te kule, co wykopałam, schowałam na dnie szafki, żeby nikt, zupełnie nikt tego nie znalazł. To taki mój... skarb, tak, skarb to dobre słowo. Niby zwyczajne słowo - skarb, skarb, skarb... Ale ma coś w sobie... coś... hmm... tajemniczego... W każdym razie przyjrzałam się też dokładniej tym zdjęciom... moja babcia była... trochę inna niż ja... No przyznaję, przed wojną punku nie było, ale mimo to, mogła się ubierać nieco... ładniej... W każdym razie zdjęcia chyba schowam razem z kulami. No i... moja babcia była uroooocza gdy była mała. Zupełnie jak ja!

środa, 1 maja 2013

13 kwietnia

Drogi pamiętniczku...

   Już wiadomo że tata wróci 20 kwietnia. Nie mogę się doczekać! I to nie tylko dlatego że zawsze jak przyjeżdża obrzuca mnie prezentami. A jak już stoimy przy prezentach... nie mogę wytrzymać nie wiedzącco mi da! Ostatnio dał mi zestaw kosmetyków, było w nim 6 odcieni szminek : jasny różowy ( do szkoły ), ostry różowy ( na miasto ), czerwony ( na imprezy ), jasno zielony ( pasuje mi do kostiumu kompielowego ), ciemno zielony ( idealny do kina ) i czaaaarny ( na ostre koncerty rokowe! Jeaaa... ), do tego paleta cieni, chyba ze... 60? Nie będę ich wymieniać, powiem tyle, że robię z nich extra miksy, do szkoły, na plaże, miasto, koncert, do kina... Nic mnie nie zaskoczy! Że nie wspomnę o wodoodpornym, wydłużającym tuszu do rzęs, paru eyelinerach, pięciu różach... Marzenie! No i muchy light dla Chewilana! 

12 kwietnia

Drogi pamiętniczku...

   Mój tata już niedługo wraca z Holandii. Wyjechał tam, bo jest biznesmenem, interesują go tylko oferty w sprawie ekologii i ochrony przyrody. Razem z tamtejszymi uczniami ze szkoły realizuje projekt o ochronie środowiska, bo w Holandii bardzo dbają o ekologię. Tam to normalsi mają szacunek do planety, a tutaj... niekoniecznie, wkurza mnie jak idę sobie ulicą a nagle potykam się o butelkę PET, zdzieram sobie kolano i ulubione legginsy ( wiem, bo nie raz mi się zdarzyło, dzisiaj też ), a za dosłownie pięć kroków stoi kosz, na co? Pewnie się domyśliliście, że na butelki PET. No ja  was błagam, opychacie się tą colą, chipsami i innym świństwem, a potem nie chce wam się przejść pięciu kroków, żeby wyrzucić btelkę? No jak tak można? A potem się dziwicie że macie obwód 200, sporą nadwagę, a tabletki odchudzającenie działają. Już nawet nie o ekologię tu chodzi, ale gdzie tu sens?

czwartek, 25 kwietnia 2013

11 kwietnia

Drogi pamiętniczku...

  Ten miś jest już mój.  Powiedziałam to wszystko mamie, ona na to No co ty gadasz?, a ja jeszcze raz jej cierpliwie wszystko opowiedziałam, wtedy ona na jednej nodze zaczęła skakać do ogrodu i omal zawału nie dostała jak zobaczyła moją dziurę, ale się uspokoiła gdy jej pokazałam moje ,,skarby''. Na lekcjach powiedziałam to też panu paskudnemu, a on bezczelnie zaczął się śmiać!

10 kwietnia

  Drogi pamiętniczku...   
  
   Autorką pamiętnika jest moja babcia, która umarła z 10 lat temu. Poczytałam sobie ten pamiętnik, a to najciekawsze momenty: 1 września: 

Nie wiem o co chodzi, nad naszą szkołą latają samoloty i zrzucają bomby na budynki normalsów. To jest straszne, tyle hałasu, wszystko się zawala, drzewa, budynki, jedno na drugie  tworząc haos, koszmar.


10 września:
Pamiętniczek mi się kończy, a poza tym ciągle to samo, więc nie mam co pisać, a żeby ten pamiętnik się nie zgubił, to wkładam go do kapsuły czasu, oprócz tego trzy kule którymi normalsi do siebie strzelają, mojego ulubionego misia i parę zdjęć z dzieciństwa.

środa, 24 kwietnia 2013

9 kwietnia

Drogi pamiętniczku...


    Średnica dołu dwa i pół metra, głębokość taka sama. Zasoby: wiadro ładnych, kolorowych kamieni, dwa brzydkich, o ziemi że nie wspomnę, kość kurczaka się nie liczy, dżdżownica też nie... i... dziwna metalowa, zardzewiała, mała kwadratowa skrzyneczka z napisem Kapsuła Czasu.    Otworzyłam ją i na pokrywce od środka było dużymi literami napisane 1939. W środku znajdował się zeszycik z napisem Pamiętnik Veroniki McFlytrap, trzy metalowe kulki, pluszowy, brązowy miś z czerwonym serduszkiem tam gdzie powinno być i parę zdjęć. Dziś już nie zdąrzę poczytać, ale jutro zawieszę wykopaliska.

8 kwietnia

Drogi pamiętniczku...


Uznałam że łatwiej będzie mi kopać z jakimś systemem. A więc oto on: wpierw kopię pół metra w dół, a potem średnicę dziury w kształcie koła powiększam o pół metra, potem kopię pół metra w dół... i.t.d. Aktualnie dół ma już dwa metry średnicy i dwa głębokości, póki co wyrabiam tylko jeden raz powtórzyć każdą czynność i to w dwie czy trzy godziny!

7 kwietnia

Drogi pamiętniczku...


Mama nie ma żadnych zajęć, więc powiedziała, że zbada tą kość i jak się okazało, to jest udko kurczaka! Jak się o tym dowiedziałam, to miałam ochotę wybić tą kością okno, ale uznałam, że podstawą archeologii jest cierpliwość i upartość, więc będę kopać tak długo, póki nie wykopię mojego dinusia!

Widziałam Watsita przy tym dole, to pewnie jego kość, dam ją w szkole Frankie. Albo nie, wyrzucę ją. Niech się zwierzak nauczy że u nas się kości nie zakopuje!

6 kwietnia

Drogi pamiętniczku...
    Ziemia jeszcze miękka, trochę błotnista, więc kopie się łatwo, ale jedyne co wykopałam to parę kolorowych kamyków, stos brzydkich kamyków, wieżowiec ziemi, trochę gliny, niewielką kość i półtora metrową dziurę. Oby się okazało że ta kość to kość jakiegoś żadkiego lub jeszcze nieodkrytego gatunku dinozaurów, bo na darmo trzy godziny kopać...

5 kwietnia

Drogi pamiętniczku...


Dzisiaj na potwostori rozmawialiśmy o dinozaurach. No ludzie, to są dopiero potwory :p Normalnie uwierzyć nie mogłam, niby ten sam gatunek, a są roślino żerne, mięsożerne, gigantyczne na 10 metrów i niewielkie, takie jak ludzie... Ja chcę takiego małego dinusia! Mamo, nie obchodzi mnie co powiesz, ja idę jutro do ogródka na wykopaliska. Może jakoś uda mi się te kości ożywić, a jak nie mi, to tacie, albo komuś z rodziny.

4 kwietnia

Drogi pamiętniczku...


Chewilan zwariował! Wyszłam z nim na spacer, wpadł do kałuży, no i tak się wodą upił, że cały czas szaleje i zachowuje się jak na kacu! Wpierw chciał zjeść wiewiórkę, a właściwie ją połknąć, potem wskoczył na pole z ziemniakami i zaczął pożerać stonki ziemniaczane, łącznie z liśćmi, a jak próbowałam go złapać, to chciał mnie ugryźć! Dobrze że właściciel tego nie widział... Ostatecznie Chewilanowi wyznaczyłam karę - dzień fotosyntezy, przez ten dzień, żadnych much i innych owadów, tylko słońce!

3 kwietnia

Drogi pamiętniczku...


Wczoraj wieczorem miałam extra SPA. Tak extra, że od razu po nim poszłam spać, a jak dzisiaj rano musiałam już wychodzić, to moje koturny całe czarne. Mama niestety to zauważyła i powiedziała że póki moje buty nie będą choć w znośnym stopniu czyste, to mnie nie puści do szkoły i już! Ach, piękne szorowanko z rana...

2 kwietnia

Drogi pamiętniczku...

Ach, moja mama parę dni temu złamała nogę i nie ma siły obudzić świata przyrody do życia, więc wszędzie wokół śnieg i lód, lub błoto i woda :(. Ja jeszcze jestem za młoda, by pomóc w jej pracy... Pech to pech. Naprawdę, gdyby złamała nogę w grudniu, czy w lipcu to nic by się nie stało, do wiosny by się zrosło, ale zgaduję, że nogę złamała w marcu, sądząc po tym, że jednego dnia było powyżej 10 stopni Celsjusza, a następnego spadł śnieg. No ale moja mama nie chce się przyznać, że za wcześnie chciała mieć wiosenne porządki z głowy i potknęła się o korzeń którego nie było widać z pod śniegu, więc zostaje mi tylko zgadywać. Ha, a jeszcze parę lat temu rozmawialiśmy o globalnym ociepleniu!

Przyroda szaleje! Rano deszcz ze śniegiem, potem wychodzi słoneczko i jest 5 stopni Celsjusza... Błoto i woda! A ja zawsze wracam do domu pieszo, bo samochody są nieekologiczne, no i moje najładniejsze koturny całe czarne od błota i przemoknięte od kałuż. A los chciał że gdy wyciągałam nogę z tej pułapki w którą wpadłam gdy rozmawiałam przez itrumnę z Robbecą zgubiłam mój prześliczny różowy błyszczyk!
Wróciłam do domu cała po denerwowana, ale humor poprawiła mi niespodzianka mamy - hamak do pokoju! A potem na rozluźnienie przymknęłam oko na ekologię i wzięłam długą kąpiel w wannie, razem z pływającymi świeczkami, kwiatkami róż i lawendową pianką... Dla takich chwil warto żyć!

Witam

   Witajcie, witajcie, aby nie tracić czasu wykorzystam powitanie z mojego drugiego bloga. Aby przybliżyć wam moją osobę, powiem wam że jestem dość nietypową dziewczyną. Dobrze się uczę, trenuję karate, lubię czytać książki, mam szczura i niestety nie mam jeszcze żadnej lalki ze względu na wysokie ceny ( ale szykuję się do kupna Venus ), ale mam wszystkie czasopisma i książki, bo jak już wcześniej mówiłam, bardzo lubię je czytać, a ostatnio nawet pisać. Kocham blog My Monster High, czytam go prawie od początku jego istnienia. Jeżeli chciałabyś/chciałbyś pisać ze mną, będzie mi niebywale miło, bo przyznam się bez bicia, nie umiem linkować.Poza tym, z kimś by było znacznie fajniej pisać. Mam 13 lat, mój ulubiony kolor to różowy, ulubioną upiorką jest Venus. To chyba tyle, nie chcę przynudzać :)
   Kolejne posty będą tylko i wyłącznie pamiętniczkiem Venus mojego autorstwa. Miałam ten pomysł w głowie, jak wygrałam konkurs na blogu My Monster High na napisanie jednego dnia z pamiętniczka dowolnej upiorki. Ja jak wiadomo wybrałam Venus. Moja praca dotyczyła 2 kwietnia. Na dowód wstawię tu dyplomik: